Jakie problemy napotykają największe marki iGaming w Polsce

Hazard online w Polsce rozwija się szybciej niż zmieniają się przepisy i postępuje rozbudowa infrastruktury. Liczby wyglądają imponująco: miliardy złotych w perspektywie, gwałtowny wzrost zakładów mobilnych, rozmowy o wejściu do europejskiej czołówki. A rzeczywistość? Jedna legalna platforma, dziesiątki ograniczeń i setki operatorów, którym nie wolno działać oficjalnie.

Państwo przejęło kontrolę nad kasynami online, a prywatnym firmom zostawiło jedynie zakłady bukmacherskie i loterie. Popytu to nie zaspokaja, ale problemów prawnych przysparza aż nadto. Zwłaszcza tym, którzy dopiero wchodzą na rynek. Trudno nawet ustalić, od czego zacząć i do kogo się zwrócić w sprawie licencji.

A licencja w Polsce to nie tylko papier. To proces trwający miesiącami, czasem jeszcze dłużej. Warunki są skomplikowane, wymagania potrafią zdezorientować. Mówi się, że połowa potencjalnych wnioskodawców rezygnuje jeszcze przed złożeniem dokumentów.

Są też inne powody, dla których polski rynek hamuje. Na przykład podatek. Oblicza się go nie od zysku, lecz od obrotu. Czyli płaci się nawet wtedy, gdy firma działa na minusie. Model ten jest kontrowersyjny — duzi operatorzy jeszcze jakoś sobie radzą, ale początkującym trudno się utrzymać.

Nie ma dokładnych danych, ile firm wycofało się z rynku lub zrezygnowało z wejścia, ale rozmowy na ten temat stają się coraz głośniejsze.

Nawet neutralne strony z recenzjami kasyn za prawdziwe pieniądze mogą zostać zablokowane. Promocja online stała się ryzykowna, zwłaszcza dla firm wchodzących do Polski z zagranicy. W takich warunkach prywatny biznes ma związane ręce. Manewrowanie jest trudne, a budowanie długofalowej obecności — jeszcze trudniejsze.

Władze rozważają złagodzenie przepisów. Mówi się o uproszczeniu nadzoru, wprowadzeniu osobnego regulatora i przeliczeniu podatków. Jednym z pomysłów jest zastąpienie podatku od obrotu podatkiem od dochodu brutto. Taki model funkcjonuje już w niektórych krajach UE.

Rozważa się także inne rozwiązanie: zezwolenie na częściowe wygrane niższe niż stawka. Techniczna zmiana, ale potrzebna. Mogłaby ograniczyć blokady i dać operatorom nieco więcej elastyczności.

Na razie to tylko rozmowy. Do rzeczywistych zmian daleka droga. Ale rynek czeka. Ma nadzieję, że coś się w końcu ruszy. Bo przy obecnych zasadach konkurencji prawie nie ma — nie zostawia się przestrzeni na działanie.

Na papierze Polska robi wszystko jak należy: blokuje szare strony, wzmacnia kontrole, wprowadza przepisy przeciw praniu pieniędzy. Widać, że system próbuje zaprowadzić porządek. Udział nielegalnych serwisów faktycznie spada. Ale to nie rozwiązuje najważniejszego — jak w ogóle działać zgodnie z lokalnymi przepisami.